Michałek

Na zdjęciu głównym: Góra i kaplica św. Michała widziana spod kościoła pw. Wszystkich Świętych w Bliznem. Fot. Wojciech Dulski (wszystkie)

W bliskim sąsiedztwie powiatowego Brzozowa, na Pogórzu Dynowskim, nad rzeką Stobnicą jest wcale niemała wieś Blizne. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z połowy XIV w. Wiadomo już, że początkiem XV w. istniała tam parafia. O tym świadczy obecność drewnianego kościoła pw. Wszystkich Świętych, pochodzącego właśnie z czasów wczesnego renesansu. Oczywiście jest on gruntownie odrestaurowany i wraz z kościołem w Humniskach wpisany jest na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Jednak naszym głównym tematem rozważań będzie położone nieopodal wzgórze, zwane Górą Św. Michała, lub, nieco pieszczotliwie, Michałkiem. Wiąże się z nim wiele podań i legend. Naszemu genialnemu informatorowi, czyli Franciszkowi Kotuli doniesiono, iż u stóp wzgórza miano wykopać głaz z napisem „Jadwiga” (pierwsza wersja) lub z odciskiem ludzkiej stopy, który również przypisywano Królowej (druga wersja), co miałoby świadczyć o jej rzekomych powiązaniach z tym miejscem. Nie wiadomo, jak było naprawdę. Prawdą natomiast jest istnienie na szczycie wzniesienia klasztoru. Góra Św. Michała swoją nazwę zawdzięcza czasom najazdów tatarskich, kiedy to w 1624 r. pod wodzą Kantymira Murzy zaatakowali oni Blizne. Szczęśliwie, udało się ich rozgromić, co wg mieszkańców miało się stać za przyczyną właśnie walecznego Archanioła. Podobno nawet widziano Go na czele niebiańskiej armii. Od tego czasu trwał tu kult Św. Michała. W 1750 r. bracia kapucyni zgłaszają chęć osiedlenia się tu. Powstał zatem murowany kościół i zabudowania klasztorne. Kamień węgielny pochodził z drewnianego kościoła, który w ramach wotum został tu postawiony (jednak w czasie kolejnych najazdów był burzony). Niestety, podobnie jak w przypadku Głogowa nie zabawili oni długo, bowiem wskutek reform józefińskich klasztor został skasowany, zaś zabudowania zburzone. Kult nie wygasł, stąd w 1877 r. powstała mała murowana kaplica i stoi do dziś.

Oprócz faktów, istnieje jeszcze trochę legend. Wyburzenie wcześniejszego kościoła miano tłumaczyć napięciem między proboszczem parafii „na dole”, a przeorem klasztoru. Ludność chętniej uczęszczała do kościoła przyklasztornego, co było solą w oku proboszcza blizneńskiej parafii. Podobno znaleziono również zwłoki zakonnika. Z materiałów po zabudowaniach podobno została zbudowana karczma, która w ramach kary Bożej spłonęła od uderzenia pioruna. Karczma owa miała stać na drodze prowadzącej do Piekielskiej Góry (pobliskiego wzniesienia). Być może na tym miejscu miały miejsce również obrzędy pogańskie, zanim chrześcijaństwo wkroczyło na te tereny.

Do niedawnych czasów trwała również tradycja palenia sobótek w nocy z 23 na 24 czerwca. Dziś oczywiście ciężko spotkać jakiekolwiek ślady takich działań, bo paleniska typowo rekreacyjne owszem, znajdują się tam. Niemniej jednak serdecznie wszystkich zapraszamy do odwiedzenia tego urokliwego miejsca. Dojazd jest bardzo łatwy, zaś jeśli ktoś chciałby aktywnie zwiedzić te okolice, jest dużo ścieżek do przemierzania pieszo lub rowerem. Bardzo polecamy również zachody słońca oglądane ze szczytu „Michałka”, z którego rozciąga się widok na podgórzańskie wzgórza, w tym i Połom, oddalony o kilkanaście kilometrów, o którym też „się pojawi”!

Wojciech Dulski

Literatura:
Kotula F. „Chłopi bronili się sami”, KAW, Rzeszów, 1982
Kotula F. „Po Rzeszowskim Podgórzu błądząc”, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 1976

Reklamy

3 myśli w temacie “Michałek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.