Instrumenty (jeszcze) nieludowe

Skrzypce prym, skrzypce sekund, basy (w tej roli zwykle kontrabas), klarnet, a na południu także cymbały – to jest instrumentarium, z którym zwykle mamy do czynienia, kiedy słuchamy kapel ludowych w naszym regionie, zwłaszcza na przeglądach i konkursach, na których oceniana jest także zgodność składu kapeli z tradycją. Jednak powyższa lista nie zawiera wszystkich instrumentów, które można było usłyszeć na weselach i potańcówkach. Odzwierciedla stan sprzed I wojny światowej, czyli sprzed okresu gwałtownych zmian i szybkiej ewolucji składu muzyki weselnej. Przyjrzyjmy się, po co muzykanci sięgnęli później.

violin-2209649.jpg

Bęben

Chociaż bębny obecne były wcześniej m.in. w kapelach żydowskich, w muzykach weselnych upowszechniły się w dwudziestoleciu międzywojennym, zapewne nie bez wpływu strażackich i miejskich orkiestr dętych. Pojedynczy bęben uderzany z boku pałką uzupełniany był przez czynel, czyli talerz, który często zastępowano różnymi zamiennikami, takimi jak metalowe pręty czy drewniane pudełka. Korpusy bębnów wykonywano z różnych materiałów, w zależności od możliwości, zdarzały się nawet bębny z korpusami klepkowymi, przypominające pod względem konstrukcji beczki, cebry i inne popularne na wsi naczynia bednarskie. Bębny w roli instrument rytmicznego szybko wyparły ze składu muzyk weselnych basy i, uzupełnione po II wojnie światowej przez werbel i talerz na statywie, a później również inne elementy zestawu perkusyjnego, przetrwały w tej roli do dziś. Bębniści po basistach odziedziczyli jednak nie tylko funkcję w kapeli, ale również, oględnie mówiąc, niewysoki prestiż. Uwaga i podziw słuchających nadal skupiały się przede wszystkim na skrzypkach.

dr.jpg

Akordeon

Przedmiot pożądania każdego wiejskiego muzykanta. Przed II wojną światową praktycznie nieosiągalny ze względu na wysoką cenę. Jak przeliczał Władysław Pogoda, w czasach jego przedwojennego muzykowania za dobrą harmonię trzeba było zapłacić równowartość trzech krów. Po wojnie napływ poniemieckich akordeonów z zachodu Polski w jej nowych granicach sprawił, że na wsiach rzeszowskich i lasowiackich coraz częściej można było usłyszeć ten instrument. Mając do dyspozycji klawiaturę i basy akordeonista mógł z powodzeniem zastąpić całą kapelę, o czym może się przekonać każdy, kto widział z bliska śpiewający zespół wieńcowy na dożynkach albo koło gospodyń wiejskich na wyjeździe. Donośny instrument o szerokim spektrum dźwięków był jednym z gwoździ do trumny skrzypiec jako instrumentu weselnego – w mieszanym składzie ich głos po prostu ginął. Ale wyparł je dopiero…

accordion-1565463.jpg

…Saksofon

Po pierwszej wojnie światowej Europa oszalała na punkcie jazzu i, co za tym idzie, na punkcie saksofonu. Zapotrzebowanie na saksofony i saksofonistów sprawiało, że w niemieckich i czeskich wytwórniach powstawały substytuty saksofonów – normafony. Były to dęte, blaszane instrumenty o kształcie zbliżonym do saksofonu, ale z ustnikami i wentylami takimi samymi jak w trąbce. Normafon był tańszy i, co równie ważne, mogli na nim grać trębacze i puzoniści z orkiestr dętych. Saksofony szybko jednak się popularyzowały, powstawały coraz tańsze instrumenty, coraz więcej muzyków umiało na nich grać. Na wiejskie wesela w naszym regionie saksofon trafił jednak dużo później, dopiero po drugiej wojnie światowej. Powód był prozaiczny – fabryczny instrument był zbyt drogi, a materiał i skomplikowana budowa sprawiały, że, w przeciwieństwie do skrzypiec, w zasadzie nie dało się zrobić saksofonu chałupniczymi metodami. W latach pięćdziesiątych saksofon zaczął wypierać ze składu weselnych orkiestr skrzypce. Był głośniejszy, lepiej sprawdzał się w składzie z bębnem czy zestawem perkusyjnym i harmonią, lepiej się przebijał przez weselny zgiełk. Jednocześnie weselni saksofoniści (bardzo często byli to skrzypkowie wychodzący naprzeciw oczekiwaniom odbiorców ich muzyki) dzięki szerokim możliwościom instrumentu byli w stanie wygrywać wszystkie melodie, które grali wcześniej skrzypkowie-prymiści. A trzeba pamiętać, że w tym okresie, poza polkami, tramlami, sztajerami i oberkami grano także m.in. fokstroty i, niezwykle popularne, tanga. Saksofon pozostał w składzie zespołów weselnych do dziś.

sax.jpg

Harmonijka ustna (organki)

Lekka, poręczna, tania i stosunkowo łatwa do opanowania – te cechy zadecydowały o popularności harmonijki ustnej wśród bluesmanów i muzyków country, ale również wśród mieszkańców polskich wsi. Umiejętność gry na harmonijce podnosiła towarzyską atrakcyjność chłopaka, podobnie jak zdolności taneczne czy wokalne. Jakkolwiek nigdy nie stała się ona instrumentem weselnym, to grano na niej do tańca po domach, jeśli pod ręką nie było kapeli. Część wiejskich harmonijkarzy dochodziła do takiej wprawy, że była w stanie grać jednocześnie melodię i sekundować sobie na harmonijce, co ułatwiało tańczenie do harmonijkowej muzyki. Było to możliwe dzięki technice tongue blocking, polegającej na zakrywaniu językiem części kanałów instrumentu i rytmicznym ich odkrywaniu. Technika ta nie ma żadnej polskiej, ani tym bardziej ludowej nazwy, jako że harmonijkarze byli z reguły samoukami – wszystkie techniki gry wypracowywali sami. Co ciekawe, z tego też powodu wielu z nich gra na instrumencie „do góry nogami” – mając niskie dźwięki po prawej stronie, a wysokie po lewej. Po prostu grają tak, jak zagrali wtedy, gdy pierwszy raz wzięli do ręki instrument.

git.jpg

Gitara

Zmiany w muzyce popularnej drugiej połowy XX wieku nie mogły nie wpłynąć na muzykę na wiejskich weselach. W latach 70., gdy większość wsi w naszym regionie była już zelektryfikowana, pojawiły się pierwsze orkiestry weselne używające gitar elektrycznych. Cuda wychodzące z Dolnolśląskiej Fabryki Instrumentów Lutniczych i czechosłowackich zakładów Jolana były witane z mieszanymi uczuciami. Muzykanci grający w tych czasach wspominają zarówno reakcje niechętnie czy wręcz wrogie (wyłączcie tę kurwę, jak relacjonował jeden z gitarzystów spod Łańcuta) jak i entuzjastyczne. Zdarzało się, że cała wieś schodziła się, żeby posłuchać wesela, na której muzykanci grali na nowym instrumencie do tej pory znanym jedynie z radia czy płyt. Zmiany były nieuniknione – gitary i gitary basowe stały się częścią kapel weselnych. Pojawienie się instrumentów elektrycznych oznaczało także początek używania mikrofonów. Wokalista lub wokalistka – postać nieznana tradycyjnym składom weselnym była od tej pory nieodzowną częścią zespołu.

git2.jpg

Autor tekstu:
Janusz Radwański, hodowca owiec z Kalenberka

Zdjęcia:
Wojciech Dulski, pixabay.com, pexels.com

Jedna myśl w temacie “Instrumenty (jeszcze) nieludowe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.