„Rośnij muzyczko, rośnij…” [Recenzja]

O nietradycyjnych instrumentach, które pojawiły się w użytkowaniu ludowych kapel pisaliśmy TUTAJ  Jeśli natomiast chcemy lepiej poznać polskie instrumenty ludowe – te tradycyjne – możemy to zrobić przy pomocy stosownej literatury. Dobrą propozycją będzie niewielka książeczka Rośnij muzyczko, rośnij… Polskie instrumenty ludowe. Chociaż jest dedykowana dla dzieci, bez wątpienia zainteresują się nią również dorośli. Przyglądnijmy się więc bliżej tej pozycji.

Continue reading „„Rośnij muzyczko, rośnij…” [Recenzja]”

Reklamy

Listopadowe rozmyślania

Z osobą Franciszka Kotuli zetknęłam się blisko 20 lat temu, będąc uczennicą szkoły podstawowej w Głogowie Małopolskim. Pochodzącego z naszej miejscowości uznanego badacza folkloru i publicystę poznałam między innymi na lekcjach historii. Wtedy również dowiedziałam się, że na miejscowym cmentarzu znajduje się jego grób. Gdzie? Niedaleko kaplicy cmentarnej, patrząc od głównej bramy po prawej stronie. Nie jest łatwo tam trafić. Poszukiwany nagrobek, pomimo swych niemałych rozmiarów, chowa się między innymi grobami, przylegając do wzniesienia, na którym stoi kaplica.

Nieraz jednak podejmowałam trud dojścia do miejsca ziemskiego spoczynku Franciszka Kotuli. Stojąc na pochyłym terenie, przed dużym grobowcem rodzinnym, po wyszeptaniu modlitw za duszę zmarłego, często popadałam w zadumę. Jedna rzecz mnie zawsze uderzała. Grób nie wyglądał na zbyt często odwiedzany, czy to 1 listopada, czy w ciągu całego roku. Zapalona przeze mnie świeczka bywała jedną z nielicznych. Na tak dużym grobowcu!

Przecież Franciszek Kotula nie żył wieki temu, a jego osoba i twórczość nie są mało komu znane.

Rzeszowskie Muzeum Etnograficzne nosi jego imię, podobnie Miejsko Gminny Dom Kultury w Głogowie Małopolskim. A jego grób wyglądał na dość zapomniany przez te lata, gdy przychodziłam zmówić “zdrowaśkę” za naszego badacza folkloru.

Przyznam, że w  tym roku w uroczystość Wszystkich Świętych nie miałam możliwości, by  przyjść na grób Franciszka Kotuli. Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się nadrobić tę zaległość. Każdego zainteresowanego jego dorobkiem pisarskim i wszechstronną działalnością również do tego zachęcam. Pamiętajmy o Franciszku Kotuli i westchnijmy do Boga za spokój jego duszy.

 

Fot. Wojciech Dulski

Co jadła Matka Boża i dlaczego jesień zaczyna się w lipcu?

Jest w życiu rodziców małych dzieci taki moment, gdy nie wiadomo co z zrobić z wolnym czasem… Bo przecież czasu wolnego jest bardzo dużo, a w domu nie ma co robić – oczywiście to taki żart. A jednak – nadeszło niedzielne popołudnie, dzieci śpią w najlepsze, dzień Pański, więc nie można pracować ponad to, co konieczne. Więc może coś dla ducha? Zaglądam zatem do jednej z najokazalszych pod względem ilości stron księgi w domowej bibliotece – Śpiewnika Pelpińskiego, czyli Zbioru pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego i domowego. Jest to II wydanie śpiewnika z 1886 r. – niestety nie jest to oryginał, a wznowienie z 2015 r. W śpiewniku są głównie pieśni powstałe w XVII i XVIII wieku, ale możemy natrafić również na utwory średniowieczne i renesansowe. Autorami wielu z nich są anonimowi, ludowi twórcy. Pieśni jest dobrze ponad tysiąc – są utwory liturgiczne, do śpiewania w czasie Mszy Świętej, jak również okolicznościowe – na każdy okres roku kościelnego, uroczystości i święta, pieśni maryjne, na wspomnienia świętych i błogosławionych, utwory żałobne i pogrzebowe. Czego tu nie ma! A co będzie – o tym za chwilę.

Continue reading „Co jadła Matka Boża i dlaczego jesień zaczyna się w lipcu?”

Czas przedpościa

Przełom stycznia i lutego to czas, gdy żegnamy się na wiele miesięcy z bożonarodzeniowym wystrojem naszych domów, milkną ostatnie tony kolęd i pastorałek, a coraz dłuższe dni świadczą o nieuchronnym nadejściu wiosny. Wprawdzie w wielu miejscach jeszcze nie zaczęła się na dobre zima (!), a zgodnie z nowymi obyczajami pogodowymi możemy spodziewać się śniegu i zimna w marcu czy nawet na Wielkanoc, jednak pewne rzeczy pozostają niezmienne – kolejne dni w kalendarzu wskazują na nieuchronny bieg czasu, a zarazem mówią o pewnej stałości  i powtarzalności – pór roku, świąt czy obchodów kościelnych i liturgicznych. Continue reading „Czas przedpościa”

„Puer natus in Bethlehem, Alleluia”

Ostatni dzień Adwentu, czyli Wigilia Bożego Narodzenia. Wyczekiwany dzień nadejścia Zbawiciela: w ciszy, ubóstwie, a jednak w niezwykły sposób. Anieli z radosnym Gloria in excelsis Deo, pasterze u żłóbka i Józef z Maryją adorujący nowonarodzone Dzieciątko. A potem radosne świąteczne dni… i pierwszy męczennik – św. Szczepan. Bogate tradycje, wierzenia i obrzędy, niezapomniane zapachy i smaki. Przyglądnijmy się po raz kolejny codziennemu-niecodziennemu życiu naszych przodków.

Continue reading „„Puer natus in Bethlehem, Alleluia””

„Rorate coeli desuper…”

 

Grudniowe dni, najkrótsze w całym roku, z płomienno-czerwono-różowymi zachodami słońca i pierwszym śniegiem mają w sobie coś niesamowitego. Nagie drzewa, cisza, zmrożona ziemia. Długie noce i ciemne poranki. Czas oczekiwania – Adwent. Continue reading „„Rorate coeli desuper…””