Suplement do „Michałka” (kaplica św. Michała Archanioła w Bliznem)

Niespełna rok temu pojawił się na tej stronie artykuł o Górze Św. Michała w miejscowości Blizne między Domaradzem a Starą Wsią. Serdecznie zachęcamy do jego lektury, może akurat ktoś jest z tych stron, a nie wiedział o historii tego miejsca i majestatycznie bielącej się kapliczki na odsłoniętym szczycie wzniesienia.

IMG_5084
Z października 2017 r…

Continue reading „Suplement do „Michałka” (kaplica św. Michała Archanioła w Bliznem)”

Reklamy

Rzecz o tym, jak to drogowcy chcą zalać Strzyżów

 

Chyba każdy, jadąc w Bieszczady, czy Beskid Niski od Rzeszowa jechał przez Domaradz. Ta całkiem duża wieś, siedziba gminy zresztą, położona jest nad rzeką Stobnicą, w biegu krajowej dziewiętnastki; tam też można odbić w kierunku Sanoka czy Przemyśla – w ubiegłych wiekach był więc węzłem kilku bardzo ważnych, kupieckich szlaków, na południe do Węgier, do północnych części Rzeczpospolitej i do Lwowa. Chodzą pogłoski, że z Domaradza pochodził sam diabeł Rokita, z drugiej strony miejscowość może pochwalić się jednym z najstarszych zachowanych drewnianych kościołów, pw św. Mikołaja, datowanym najprawdopodobniej na końcówkę XV w.

IMG_7382m2.jpg
Kościół pw. św. Mikołaja w Domaradzu

Continue reading „Rzecz o tym, jak to drogowcy chcą zalać Strzyżów”

Listopadowe rozmyślania

Z osobą Franciszka Kotuli zetknęłam się blisko 20 lat temu, będąc uczennicą szkoły podstawowej w Głogowie Małopolskim. Pochodzącego z naszej miejscowości uznanego badacza folkloru i publicystę poznałam między innymi na lekcjach historii. Wtedy również dowiedziałam się, że na miejscowym cmentarzu znajduje się jego grób. Gdzie? Niedaleko kaplicy cmentarnej, patrząc od głównej bramy po prawej stronie. Nie jest łatwo tam trafić. Poszukiwany nagrobek, pomimo swych niemałych rozmiarów, chowa się między innymi grobami, przylegając do wzniesienia, na którym stoi kaplica.

Nieraz jednak podejmowałam trud dojścia do miejsca ziemskiego spoczynku Franciszka Kotuli. Stojąc na pochyłym terenie, przed dużym grobowcem rodzinnym, po wyszeptaniu modlitw za duszę zmarłego, często popadałam w zadumę. Jedna rzecz mnie zawsze uderzała. Grób nie wyglądał na zbyt często odwiedzany, czy to 1 listopada, czy w ciągu całego roku. Zapalona przeze mnie świeczka bywała jedną z nielicznych. Na tak dużym grobowcu!

Przecież Franciszek Kotula nie żył wieki temu, a jego osoba i twórczość nie są mało komu znane.

Rzeszowskie Muzeum Etnograficzne nosi jego imię, podobnie Miejsko Gminny Dom Kultury w Głogowie Małopolskim. A jego grób wyglądał na dość zapomniany przez te lata, gdy przychodziłam zmówić “zdrowaśkę” za naszego badacza folkloru.

Przyznam, że w  tym roku w uroczystość Wszystkich Świętych nie miałam możliwości, by  przyjść na grób Franciszka Kotuli. Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się nadrobić tę zaległość. Każdego zainteresowanego jego dorobkiem pisarskim i wszechstronną działalnością również do tego zachęcam. Pamiętajmy o Franciszku Kotuli i westchnijmy do Boga za spokój jego duszy.

 

Fot. Wojciech Dulski

Nagrania muzyki tradycyjnej z Rzeszowszczyzny

Dzień dobry!

Jednym z podstawowych celów naszej działalności jest dbałość o trwałość (o, rymuje się) i zachowanie naszych muzycznych tradycji. Nasz region ma bardzo bogaty repertuar i historię muzyczną – może nasza muzyka jest bardziej gładka i nie tak dzika, jak mazurki z centralnej części Polski, ale piękna jej nie brakuje, co staramy się podkreślać.

Continue reading „Nagrania muzyki tradycyjnej z Rzeszowszczyzny”

Instrumenty (jeszcze) nieludowe

Skrzypce prym, skrzypce sekund, basy (w tej roli zwykle kontrabas), klarnet, a na południu także cymbały – to jest instrumentarium, z którym zwykle mamy do czynienia, kiedy słuchamy kapel ludowych w naszym regionie, zwłaszcza na przeglądach i konkursach, na których oceniana jest także zgodność składu kapeli z tradycją. Jednak powyższa lista nie zawiera wszystkich instrumentów, które można było usłyszeć na weselach i potańcówkach. Odzwierciedla stan sprzed I wojny światowej, czyli sprzed okresu gwałtownych zmian i szybkiej ewolucji składu muzyki weselnej. Przyjrzyjmy się, po co muzykanci sięgnęli później.

violin-2209649.jpg

Continue reading „Instrumenty (jeszcze) nieludowe”

Co jadła Matka Boża i dlaczego jesień zaczyna się w lipcu?

Jest w życiu rodziców małych dzieci taki moment, gdy nie wiadomo co z zrobić z wolnym czasem… Bo przecież czasu wolnego jest bardzo dużo, a w domu nie ma co robić – oczywiście to taki żart. A jednak – nadeszło niedzielne popołudnie, dzieci śpią w najlepsze, dzień Pański, więc nie można pracować ponad to, co konieczne. Więc może coś dla ducha? Zaglądam zatem do jednej z najokazalszych pod względem ilości stron księgi w domowej bibliotece – Śpiewnika Pelpińskiego, czyli Zbioru pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego i domowego. Jest to II wydanie śpiewnika z 1886 r. – niestety nie jest to oryginał, a wznowienie z 2015 r. W śpiewniku są głównie pieśni powstałe w XVII i XVIII wieku, ale możemy natrafić również na utwory średniowieczne i renesansowe. Autorami wielu z nich są anonimowi, ludowi twórcy. Pieśni jest dobrze ponad tysiąc – są utwory liturgiczne, do śpiewania w czasie Mszy Świętej, jak również okolicznościowe – na każdy okres roku kościelnego, uroczystości i święta, pieśni maryjne, na wspomnienia świętych i błogosławionych, utwory żałobne i pogrzebowe. Czego tu nie ma! A co będzie – o tym za chwilę.

Continue reading „Co jadła Matka Boża i dlaczego jesień zaczyna się w lipcu?”